poniedziałek, 15 czerwca 2009

Cmentarzysko okrętów






Wikingowie byli grzebani w swoich statkach. Tak twierdzą badacze. I faktycznie w gigantycznych, drewnianych skorupkach odnajdujemy dziś fragmenty kośćca znamienitych wojowników. Jakieś szatki, ząbki, broszki…
Prawda jest jednak inna.
Te olbrzymie doły nie były przeznaczone dla ludzi. To statki, zmęczone latami zmagań z morzem, wiatrem, oceanem i kaprysami złośliwych i okrutnych bogów, składały do nich swoje przeżarte solą członki. Stare, niedowidzące i spróchniałe, przewracały się na boki, dotykały masztem ziemi i zastygały w bezruchu na wieki.

Ludzie, ci najznamienitsi ze swoich rodów, towarzyszyli im tylko. Malutcy, mięsni i śmieszni byli elementem niezbędnego wyposażenia, także i w tej ostatniej podróży.
A podróż to była daleka - do Walhalli – krainy duchów walecznych statków gdzie w progu czekał na nich Bragi, praojciec wszystkich okrętów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz