piątek, 21 sierpnia 2009

+

W wypadku samochodowym zmarł doktor Eligiusz Szymanis.
Odjechany romantyk, indywidualista i fajny, kochany człowiek.

Widzę go jak biegnie w mrokach Krzemieńca... My za nim - totalnie odurzeni ukraińską wódką z restauracji Bona. Bo jest naszym nawiedzonym, charyzmatycznym mentorem, bo chcemy być blisko.

A on, okazuje się, biegnie w tych mrokach do toalety - do której wszyscy za nim wiernie wbiegamy... z rozpędu.
Taki był Szymanis.


Wieczną habilitację racz mu dać Panie


6 komentarzy:

  1. Ten niestrudzony wędrowiec już wpłynął na suchego przestwór oceanu,
    Wóz(jego)nurza się w zieloność i jak łódka brodzi;
    Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,
    Omija koralowe ostrowy burzanu.

    Nam, tutaj, będzie go bardzo brakowało... [*][*][*]

    OdpowiedzUsuń
  2. … zapamiętam go takiego, jak z Bony, jak z Krzemieńca… jak wszyscy mieliśmy problemy z pionem… jak niepoprawnego romantyka na zawsze, na wieczność…

    OdpowiedzUsuń
  3. a egzamin z romantyzmu? Kiedy to z niewzruszoną miną pytał nas o miejsce urodzenia Słowackiego - :)))

    Wielkoduch był z niego:)

    OdpowiedzUsuń
  4. wiedział, że wszyscy jesteśmy debilami, ale niczego nam nie żałował:)

    OdpowiedzUsuń
  5. maluczkie rzeczy go nie interesowały… wciąż w chmurach błądząc, wiedział, że nie wszyscy urodzili się geniuszami, ale czy godzi się im odbierać dyplom magistra polonistyki? Oj Wielkoduch, był to nad Wielkoduchami. A egzamin u niego marzenie… bardziej mu zależało na dobrym wyniku niż nam chyba… Cudowny człowiek…

    OdpowiedzUsuń
  6. ciężko uwierzyć, że Elika nie ma. i co to za polon bez niego.

    OdpowiedzUsuń