boże, dlaczego jesteś taki nachalny z tą całą przyrodą?
A może ja jestem dzieckiem, pożal się Boże, metropolii warszawskiej?
Może ja kocham miasta właśnie?
Nie zapyziale lasy, mokradła, nory bobrołaków, czy inne mateczniki?
Może nie ma dla mnie piękniejszego widoku niż wieżowiec skąpany w promieniach zachodzącego słońca? I nabrzmiałe neony dzielnicy rozpusty? Może ja umiem oddychać tylko w miejscu wyłożonym brukiem, asfaltem, cementem i betonem od góry do dołu. Przeszczelnie?
Może zielone powoduje u mnie atak duszności?
Berlin, Wiedeń, Londyn, Nowy York - nie przez przypadek
były to moje wybrane destynacje na dłużej.
Przecież.
Dlaczego więc mnie atakujesz nagle tym całym, pożal się Boże, naturalnym pięknem?
Nieprzefiltrowanym?
A może ja lubię z filtrem? A może ja właśnie cenię inscenizację i aranżacje – designe i decoupage.
Twórczą interpretację?
A może ja, wcale nie żartuje, lubię spaliny. I może jestem dumna z tej nieprzypadkowej mutacji w szczególności układu oddechowego, która pozwala mi w nich płynąć bez zakrztuszenia.
Z gracją umierającego w plamie ropy naftowej łabędzia.
A wiedziałeś o tym, że piję wodę z kranu także i na Tarchominie? I nic! Który z twoich, pożal się Boże, świętych, może się poszczycić takim cudem?
Jestem dzieckiem megapolis, poszukiwaczką miejskich, chorych podniet.
Wielbicielką sieci urban outfitters i niestrudzoną multiplikatorką miejskich legend. O wielkim krokodylu na przykład wzrosłym w kanalizacji miejskiej na naszych ściekach.
O, taki krokodyl jest piękny!
Idź sobie, boże, z tą całą nierafinowaną przyrodą do Franciszka z Asyżu. A mnie zostaw spoglądającą w zachwycie w niebo rozgwieżdżone światłami miliona dźwigów wznoszących nowe, najwspanialsze miasto świata. Giganto-Tero-Godzillopolis.
To, które będzie moim grobem.
amen.
środa, 12 sierpnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Bianusława! dzielna dziewczyna i bardzo dobrze. ja bym tej z kranu wody tu nie wypiła, ale dolewm ją do herbaty. robię to! mało tego! taka na przykład Go. [miszczyni], założę się, że se okłady na oczy robi z tej wody. a Ol. [zazie] na pewno układa se na tę wodę grzywkę. na pewno to robią! brawo, dziewczyny! Bożu Was kocha.
OdpowiedzUsuńWodę z kranu zaczęłam pić pod wpływem lektury - "Hrabiego Monte Christo". Bo tam stało właśnie, że jak zażywamy truciznę w małych dawkach, to się uodporniamy - chyba to była strychnina, ale głowy nie dam.I tak właśnie piję sobie po trochu od lat, a na wszelkie okrzyki zgrozy odpowiadam z antycypacją ponurej satysfakcji: "A co będzie jak będziesz musiał się kiedyś napić wody z kranu? Ha?!" Bo ja jestem gotowa i czekam. Czekam na ten moment, kiedy będę musiała.
OdpowiedzUsuń