O Upiornosci smierdzaca, czarny rynku zabawek, Spiewie zdychajacego mustanga i dzieci skrzeczacych na miedzy u stop pagora wyrosl kaktus a ryby w rzece zastygly niemrawo wowczas deszcz sypnal jak z bagna i nastala zepsuta cisza, jak bezwolnosci zmulonej czar, a szara komorka, ta jedna, jedyna walczaca, wyplula swe pluca od niechcenia tak dla hecy i z niewiedzy.. a klapki spadly wszystkim w domach opieki.. raz na zawsze..
Taki watek rafia sie raz na cale zycie bloga, glupio bylo by wiec nie skorzystac i nie po trollowac sobie, zakladam, ze Spajdi nie bedzie przeciwny :"))
Pani Mniszkowa wlasnie kladla sie do snu, jedna noga juz byla w lozku,ale druga wciaz chodzila po kuchni dla lepszego krazenia, rece zlozyla do pacierza, gdzie zaraz wskoczyl jej kot Antek. Antek byl stworzeniem z prapoczatku wszechswiata, co bylo slyszalne kiedy miauczal, miauczal madrze niczym prapoczatek, tak sie Mniszkowej zdawalo, az do chwili kiedy jej nie podrapal w owe zlozone rece... I sie zaczelo, Promienie Ksiezyca ulubiona piosenka kolysanka, wprowadzila Mniszkowa w trans, robila przysiady na jednej nodze, a druga wciaz chodzila po kuchni, wokol nog biegal Antek podekscytowany i mruczal cos pod nosem..marrka muurma .. miautor... miaudry...miaudrrzejrrszy najmiaudrrrzejszy..i tez zaczal podskakiwac sobie na dwoch lapach rytmy taneczne puszczane ze swojego kociego radyjka, co je dostal na Mikolaja od dzieci z okolicznego lasu,ktore ozywaly tam zawsze o swicie i doily ludzi z mleka dla Antka. Akurat takie zrzadzenie losu, ze te dzieci staly wlasnie za oknem i sie patrzyly przez nie, a usta mialy przyzsane do szyby i tez troszke tanczyly, bo mialy swoje rowniez radyjko z piosenka 'Lecial Ptak i Leciala Sowa'..wowczas zlozone rece Mniszkowej sie rozlozyly i wylecial z nich pan Roman, co taki byl pobozny ze mozna go sobie bylo zawsze zmiescic w rekach zlozonych na sercu..pana Romana zlapal wlasnie cug alkoholowy i musial wyskoczyc go ugasic...niby nic sie nie dzialo jak tak spojrzec uczciwie,ale tak naprawde zaszly natepujace zmiany... Cale terytorium jakie zamieszkiwali tanczacy nalezalo do Bazy Ksiezycowej NASA i zadnym prawem nie powinno ich tam byc, tak przynajmniej uwazal kapitan Leonginiusz, glowny obserwator na Zakraterowane Kwaterunki Ksiezycowe. Na ekranie komputera analizujacego wyskoczyla mu informacja "error 17, sytuacja malo prawdopodobna"... nastepnie, po chwili roznych ciagow znakow, pojawil sie komunikat 'kupuj szybko akcje Kosiarek Zorg'..Kapitan sie nawet usmiechnal, bo nie mial zadnej kasy, jako odrabiajacy dozywotnio poswiecenie sie dla narodu Pospolstwa (najbiedniejszej Cywilizacji na starej Planecie) nie przyslugiwaly mu zadne zarobki. Wpadl jednak na genialny pomysl, a moze by tak pozyczyc troche kasy od pani Mniszkowej, w koncu i tak ich zaraz nie bedzie,kiedy tylko komputer rozwiaze problem ich egzystencji poza spektrum dopuszczalnego istnienia..Szybko zazucil kombinezon kombinowany kombinerkami i wezwal nosiciela, bylo to banalne stworzenie tutejszej flory i fauny,jako ze nie nalezal ani do roslin ni to do zwierzat, byl zwyczajnie Aproksymowany naturalnie, trudno bylo zatem uchwycic jego wymiary,ktore zawsze byly 'mniej wiecej', a nigdy 'dokladnie'. Nastreczalo to troche trudnosci przy wsiadaniuna Nosiciela, nie zawsze sie bowiem trafilo we wlasciwe miejsce. Leonginiusz byl jednak w tym wycwiczony, a po drugie Nosiciel go lubil i staral sie aproksymowac jak najdokladniej przy zaprzeganiu go...
Mistrz Polikarp: A ja wypowiem się w imieniu wszystkich uśmiechniętych znaczków-buziek na świecie: Uśmiechnij się, powiej optymizmem - i tak jutro umrzesz. I zgnijesz. I już cie nie będzie. smile
Ależ oczywiście. Chciałabym aby mój blog stał się mekką wszystkich Pojebów skłonnych dzielić swój dar z innymi, nie tak szczodrze obdarzonymi przez naturę - których umysły, niestety, narzucają sobie racjonalne, logiczne ograniczenia. Także bez krępacji:))) Spajdi jest podobnego zdania (co się rzadko zdarza)
O badzzesz blogoslawiona, w swej wyrozumialosci dla pojebanosci :@))
Pokazal im wszystkim gola stope po czym powiedzial dostojnie:
Czniam Was kochani wierni, tutaj zebrani, o wiekich nadziejach, jak sadze, na geby Wasze patrzac, coz zrobic, rozczarowania czas jest chwila prawdy, chwila prawdy jest nuta swiadomosci czlowieka na padole tym, a ze Wy, zamgleni chodzicie i sie bajek spodziewacie, wiec znow uslyszycie mnie jak we snie...
Tlum zawirowal, wpierw sie obruszyl, po czym ponownie dal zahipnotyzowac slowom Mistrza Wakszyna, dziejopiewce, dyrdymala wszechczasow, spolegliwca chwili i osmieszyciela terazniejszosci. On sie wycofywal, a oni go witali, ot taka logika. Wakszyn zeskoczyl ze sceny, prowizorycznie skleconej na tylach polany, gdzie byl wlasnie piknik dla jego wyznawcow, ksiazeczki i biuletyny walaly sie na ziemi licznie, nie bylo nigdzie alkoholu, to byli fanatycy, zadne tam relaksacje, on bral trudny material i go obrabial. Za 16 miliminut mial rakiete na niebosklon i przywwitanie z Obcymi w sprawie otwarcie kanalu witalnego pomiedzy przeszloscia galaktyczna i jego obecnym stanem Szu, nowym odkryciem na skale pozaczasowa, nawet Bog ponoc zapadl w spiaczke jak sie dowiedzial, ze Wakszyn sie wyrwal z jego regul i kontroli, poczul sie wychujany przez nature, mowili potem ziomkowie w domach. Rakieta juz lizala padol iskrami, Wakszyn wskoczyl przez aerowlaz i poszybowal na poziom gorny gdzie przywital go namiestnik Zakaczornu, galaktyki najbardziej zreformowanej i najmniej rozwinietej, tworzyla ona kuriozum w miejscu tak slabo umiejascowionym, generalnie byla, i miala problemy etyczne. Re Su, tak mu bylo na imie, zaczal pierwszy: Jak dlugo mozesz zabawic u nas, mozemy Ci przedluzyc cierpienie istnienia, w zamian za radosc kreacji i wzajemnych, nieobliczalnych konotacji, sam wiesz jak to jest, gdzie nic nie jest pewne i oczywiste, wowcza odzywasz, wiem, bo czytalem Twoje CV... Wakszyn lekko sie nachylil, dopil wino ktore mu podano i rzekl, dosc obojetnym glosem: Wiesz Re Su, jak chyba z tym skoncze, mam na mysli wykorzystywanie swej unikatowosci, potem i tak jest rozczarowanie, nigdy nie bylo ulgi, na co wiec mamic mam Was, choc moglbym to robic ?
Re Su sie zamyslil, i w tym samym czasie zmarl napredce, jego mozg pozostal wlaczony jednakze na kolejne 15 minut, tylko po to, by odpowiedziec na pytanie Wakszyna, Re Su juz dryfowal duchowo do pokrowca pozaczasowego, co mnie podkusilo, myslal sobie, czy to moja odwaga tak sie odlaczyc, czy tez raczej brak roztropnosci i istnienia pozadania, moze ja za skromny, a moze faktycznie zawracanie dupy to cale metafizyczne gadanie i pocieszanie.. no nic, se dryfuje niespelniony..juz wiem,ze za zycia niemal wszystkiego zakosztowalem, a teraz to nowosc dla mnie zupelna, hmmmm.. wiec czemu czuje taki jakis dylemat i kim jest ta osoba wskazujaca na mnie zelazkiem Norsdorfa (ostatni krzyk mody galaktycznej, ujscie z dyszy gwiezdnej suszy i prasuje wszystko w obrebie kazdej czarnej dziury, jak tez i ceruje mankiety i zaszywa guziki zerwane podczas nadgrawitacji) odmachal jej gola dlonia, nie mial nawet tatuazu, bieda we wsi, po istnieniu czul sie wydymany, tak se myslal....osobnica machajaca zelazkiem okazala sie byc dobrze poinformowana nawigatorka zaswiatu, Esencja z Rigi, chuj wie kto im te imiona nadawal, same se pewnie zakombinowaly niecne.. i dryfowal, zpenalizowany za swe malo przyjazne mysli, tak postanowila Esencja, dac mu kolejne dwa okrazenia, moze nawet istnienie w miedzyczasie... Re Su znowu sie poczul jak szmata,toz mamze jamze jakies wyjscie z tej sytuacji, nawigacji, pankracji.. no chyba zaraz siegne po wtyczke Bezlesje, nikt tego nie robil, nigdy wczesniej, i odlaczyl prad w calym wszechswiecie, nawet Boga od respiratora odcial...i dryfowal w pelnej ciszy, zadowolony, po raz pierwszy... jednak wowczas przyszedl rachunek z Nadstacji, za awaryjne zasilanie...
Na koniec sie wysadzi ten watek w powietrze...a tym czasem:
Lerycjusz Kowalski pozamiatal w przedpokoju i wzial sie za pisanie elaboratu o stosunkach Pierwszych ludzi z Drugimi..nim ukonczyl zawiazanie mysli swej, cknelo go, cos ckliwego, ze w zasadzie to nikt tego nie przeczyta, a co wiecej, on nawet tego nie napisze. Nie wiedzial prawie nic o Pierwszych ludziach,a tych Drugich to se wymyslil...podlubal olowkiem w nosie i odrzucil go zniechecony.. i po chuj mi taki intelekt, pomyslal.. w koncie stala miotla i czekala cierpliwie, zawsze do niej wracal po chwilach uniesien umyslowych. Mial juz ponownie wziasc sie za przedpokoj gdy zapukal do drzwi ON. ON czasem przychodzil poopowiadac o tym, jak go z kolei panstwowych zwolnili za to, ze pociagu nie zatrzymal na czas kiedy stado krow wracajaych z pastwiska przechodzilo na tenczas,to ponoc byly jakies czempionki dajace 30 litrow mleka dziennie i to homogenizowanego od razu. Imal sie roznych zawodow od czasu tego,ale on naprawde kochal kolei, mial swoj kubek w strozowce zawsze pelen herbaty Szolszung, stadko kwiatow calorocznych obok torow wsrod oleju i smaru wykapanego podczas podstojow pociagowych, Rzepaki sie one zwaly i byly bardzo tluste w istocie.Pech chcial, ze zadzwonil w ten nieszczegolny czas telefon od przyjaciela, co to razem milion wygrac mieli, bo ON czytal na okraglo rozne madre ksiazki, naturalnie jak pociag nie jechal, a ze trasa byla na malo uczeszczanej nitce to i rzadko cos sie toczylo... Myslal zeby jakies wyksztalcenie srednie zrobic, miec mature i powazanie wsrod ludzi,ale ten wypadek z laciatymi wymionami calkiem go pogrzebal, stal sie nieslawny.. Bo to nie takie proste jakby sie wydawac moglo, owe czempionki byly specjalna odmiana, wymyslona dla doroslych z Hollywoodu co to mleczaki wciaz mieli na stale..i zeby im sie dobrze trzymaly musieli owo mleko pic..Krowki pasly sie w wodzie, znaczy sie w stawie, i jadly tamtejsze kapucyny zielone oraz salate przybrzezna, okrzykniete przez naukowcow cudem medycyny naturalnej XXI wieku..sam Dalajlama sie pojawil i medytowal cala noc wsrod tych kapucynow, a o swicie juz go nie bylo, zostawil jednakze siatke pelna krowek chinskich, pyszota, mowili ludzie pozniej... Byl tez burmistrz Gminy Roztocze i Major Rozpukalski co to w czasie II Swiatowej walczyl w okolicy z efektem cieplarnianym i dziura ozonowa kalem szyszkowym, a takze robiac graffiti 'Ziemia dla Ziemian' na drzewach debowych,hasla byly mocne i odstraszaly obcych...
Jeżeli masz niepokojące przeczucie, że mógłbyś w nocy spać spokojnie, zajrzyj w chory świat powyższej opowieści... Drogi Autorze, mam pytanie: czy ona powstaje na bieżąco w tym zagnieżdżeniu w paroksyzmach jakiegoś straszliego szału twórczego, czy też jest jakaś straszna kraina, w której niczym leniwy potwór oczekuje ona na sygnal aby wypuścić swoje kolejne Piekielne Pierdnięcie?:)
O Upiornosci smierdzaca,
OdpowiedzUsuńczarny rynku zabawek,
Spiewie zdychajacego mustanga
i dzieci skrzeczacych na miedzy
u stop pagora wyrosl kaktus
a ryby w rzece zastygly niemrawo
wowczas deszcz sypnal jak z bagna
i nastala zepsuta cisza,
jak bezwolnosci zmulonej czar,
a szara komorka, ta jedna,
jedyna walczaca,
wyplula swe pluca od niechcenia
tak dla hecy i z niewiedzy..
a klapki spadly wszystkim w domach opieki..
raz na zawsze..
A tak mi jeszcze przyszlo do lba, jestes beznadziejna jesli idzie o stopie n pojebania, zostaw to profesjonalistom :"))
OdpowiedzUsuń:))) co prawda to prawda
OdpowiedzUsuńHa. Czy to wyzwanie? Jestem gotów stanąć w szranki w turnieju na największego Pojeba tego blogu! W całej okazałości.
OdpowiedzUsuńTaki watek rafia sie raz na cale zycie bloga, glupio bylo by wiec nie skorzystac i nie po trollowac sobie, zakladam, ze Spajdi nie bedzie przeciwny :"))
OdpowiedzUsuńPani Mniszkowa wlasnie kladla sie do snu, jedna noga juz byla w lozku,ale druga wciaz chodzila po kuchni dla lepszego krazenia, rece zlozyla do pacierza, gdzie zaraz wskoczyl jej kot Antek. Antek byl stworzeniem z prapoczatku wszechswiata, co bylo slyszalne kiedy miauczal, miauczal madrze niczym prapoczatek, tak sie Mniszkowej zdawalo, az do chwili kiedy jej nie podrapal w owe zlozone rece...
I sie zaczelo, Promienie Ksiezyca ulubiona piosenka kolysanka, wprowadzila Mniszkowa w trans, robila przysiady na jednej nodze, a druga wciaz chodzila po kuchni, wokol nog biegal Antek podekscytowany i mruczal cos pod nosem..marrka muurma .. miautor... miaudry...miaudrrzejrrszy najmiaudrrrzejszy..i tez zaczal podskakiwac sobie na dwoch lapach rytmy taneczne puszczane ze swojego kociego radyjka, co je dostal na Mikolaja od dzieci z okolicznego lasu,ktore ozywaly tam zawsze o swicie i doily ludzi z mleka dla Antka. Akurat takie zrzadzenie losu, ze te dzieci staly wlasnie za oknem i sie patrzyly przez nie, a usta mialy przyzsane do szyby i tez troszke tanczyly, bo mialy swoje rowniez radyjko z piosenka 'Lecial Ptak i Leciala Sowa'..wowczas zlozone rece Mniszkowej sie rozlozyly i wylecial z nich pan Roman, co taki byl pobozny ze mozna go sobie bylo zawsze zmiescic w rekach zlozonych na sercu..pana Romana zlapal wlasnie cug alkoholowy i musial wyskoczyc go ugasic...niby nic sie nie dzialo jak tak spojrzec uczciwie,ale tak naprawde zaszly natepujace zmiany...
Cale terytorium jakie zamieszkiwali tanczacy nalezalo do Bazy Ksiezycowej NASA i zadnym prawem nie powinno ich tam byc, tak przynajmniej uwazal kapitan Leonginiusz, glowny obserwator na Zakraterowane Kwaterunki Ksiezycowe. Na ekranie komputera analizujacego wyskoczyla mu informacja "error 17, sytuacja malo prawdopodobna"... nastepnie, po chwili roznych ciagow znakow, pojawil sie komunikat 'kupuj szybko akcje Kosiarek Zorg'..Kapitan sie nawet usmiechnal, bo nie mial zadnej kasy, jako odrabiajacy dozywotnio poswiecenie sie dla narodu Pospolstwa (najbiedniejszej Cywilizacji na starej Planecie) nie przyslugiwaly mu zadne zarobki. Wpadl jednak na genialny pomysl, a moze by tak pozyczyc troche kasy od pani Mniszkowej, w koncu i tak ich zaraz nie bedzie,kiedy tylko komputer rozwiaze problem ich egzystencji poza spektrum dopuszczalnego istnienia..Szybko zazucil kombinezon kombinowany kombinerkami i wezwal nosiciela, bylo to banalne stworzenie tutejszej flory i fauny,jako ze nie nalezal ani do roslin ni to do zwierzat, byl zwyczajnie Aproksymowany naturalnie, trudno bylo zatem uchwycic jego wymiary,ktore zawsze byly 'mniej wiecej', a nigdy 'dokladnie'. Nastreczalo to troche trudnosci przy wsiadaniuna Nosiciela, nie zawsze sie bowiem trafilo we wlasciwe miejsce. Leonginiusz byl jednak w tym wycwiczony, a po drugie Nosiciel go lubil i staral sie aproksymowac jak najdokladniej przy zaprzeganiu go...
stanac w szranki w popularyzowaniu optymizmu proponuje wiec takze.
OdpowiedzUsuńby zylo sie lepiej oczywiscie.
Zorro, Love Symbol, Liga Narodow etc.
Mistrz Polikarp:
OdpowiedzUsuńA ja wypowiem się w imieniu wszystkich uśmiechniętych znaczków-buziek na świecie: Uśmiechnij się, powiej optymizmem - i tak jutro umrzesz. I zgnijesz. I już cie nie będzie.
smile
Ależ oczywiście. Chciałabym aby mój blog stał się mekką wszystkich Pojebów skłonnych dzielić swój dar z innymi, nie tak szczodrze obdarzonymi przez naturę - których umysły, niestety, narzucają sobie racjonalne, logiczne ograniczenia.
OdpowiedzUsuńTakże bez krępacji:))) Spajdi jest podobnego zdania (co się rzadko zdarza)
O badzzesz blogoslawiona, w swej wyrozumialosci dla pojebanosci :@))
OdpowiedzUsuńPokazal im wszystkim gola stope po czym powiedzial dostojnie:
Czniam Was kochani wierni, tutaj zebrani, o wiekich nadziejach, jak sadze, na geby Wasze patrzac, coz zrobic, rozczarowania czas jest chwila prawdy, chwila prawdy jest nuta swiadomosci czlowieka na padole tym, a ze Wy, zamgleni chodzicie i sie bajek spodziewacie, wiec znow uslyszycie mnie jak we snie...
Tlum zawirowal, wpierw sie obruszyl, po czym ponownie dal zahipnotyzowac slowom Mistrza Wakszyna, dziejopiewce, dyrdymala wszechczasow, spolegliwca chwili i osmieszyciela terazniejszosci. On sie wycofywal, a oni go witali, ot taka logika. Wakszyn zeskoczyl ze sceny, prowizorycznie skleconej na tylach polany, gdzie byl wlasnie piknik dla jego wyznawcow, ksiazeczki i biuletyny walaly sie na ziemi licznie, nie bylo nigdzie alkoholu, to byli fanatycy, zadne tam relaksacje, on bral trudny material i go obrabial. Za 16 miliminut mial rakiete na niebosklon i przywwitanie z Obcymi w sprawie otwarcie kanalu witalnego pomiedzy przeszloscia galaktyczna i jego obecnym stanem Szu, nowym odkryciem na skale pozaczasowa, nawet Bog ponoc zapadl w spiaczke jak sie dowiedzial, ze Wakszyn sie wyrwal z jego regul i kontroli, poczul sie wychujany przez nature, mowili potem ziomkowie w domach. Rakieta juz lizala padol iskrami, Wakszyn wskoczyl przez aerowlaz i poszybowal na poziom gorny gdzie przywital go namiestnik Zakaczornu, galaktyki najbardziej zreformowanej i najmniej rozwinietej, tworzyla ona kuriozum w miejscu tak slabo umiejascowionym, generalnie byla, i miala problemy etyczne.
Re Su, tak mu bylo na imie, zaczal pierwszy: Jak dlugo mozesz zabawic u nas, mozemy Ci przedluzyc cierpienie istnienia, w zamian za radosc kreacji i wzajemnych, nieobliczalnych konotacji, sam wiesz jak to jest, gdzie nic nie jest pewne i oczywiste, wowcza odzywasz, wiem, bo czytalem Twoje CV...
Wakszyn lekko sie nachylil, dopil wino ktore mu podano i rzekl, dosc obojetnym glosem: Wiesz Re Su, jak chyba z tym skoncze, mam na mysli wykorzystywanie swej unikatowosci, potem i tak jest rozczarowanie, nigdy nie bylo ulgi, na co wiec mamic mam Was, choc moglbym to robic ?
Re Su sie zamyslil, i w tym samym czasie zmarl napredce, jego mozg pozostal wlaczony jednakze na kolejne 15 minut, tylko po to, by odpowiedziec na pytanie Wakszyna, Re Su juz dryfowal duchowo do pokrowca pozaczasowego, co mnie podkusilo, myslal sobie, czy to moja odwaga tak sie odlaczyc, czy tez raczej brak roztropnosci i istnienia pozadania, moze ja za skromny, a moze faktycznie zawracanie dupy to cale metafizyczne gadanie i pocieszanie.. no nic, se dryfuje niespelniony..juz wiem,ze za zycia niemal wszystkiego zakosztowalem, a teraz to nowosc dla mnie zupelna, hmmmm.. wiec czemu czuje taki jakis dylemat i kim jest ta osoba wskazujaca na mnie zelazkiem Norsdorfa (ostatni krzyk mody galaktycznej, ujscie z dyszy gwiezdnej suszy i prasuje wszystko w obrebie kazdej czarnej dziury, jak tez i ceruje mankiety i zaszywa guziki zerwane podczas nadgrawitacji) odmachal jej gola dlonia, nie mial nawet tatuazu, bieda we wsi, po istnieniu czul sie wydymany, tak se myslal....osobnica machajaca zelazkiem okazala sie byc dobrze poinformowana nawigatorka zaswiatu, Esencja z Rigi, chuj wie kto im te imiona nadawal, same se pewnie zakombinowaly niecne.. i dryfowal, zpenalizowany za swe malo przyjazne mysli, tak postanowila Esencja, dac mu kolejne dwa okrazenia, moze nawet istnienie w miedzyczasie... Re Su znowu sie poczul jak szmata,toz mamze jamze jakies wyjscie z tej sytuacji, nawigacji, pankracji.. no chyba zaraz siegne po wtyczke Bezlesje, nikt tego nie robil, nigdy wczesniej, i odlaczyl prad w calym wszechswiecie, nawet Boga od respiratora odcial...i dryfowal w pelnej ciszy, zadowolony, po raz pierwszy... jednak wowczas przyszedl rachunek z Nadstacji, za awaryjne zasilanie...
Na koniec sie wysadzi ten watek w powietrze...a tym czasem:
OdpowiedzUsuńLerycjusz Kowalski pozamiatal w przedpokoju i wzial sie za pisanie elaboratu o stosunkach Pierwszych ludzi z Drugimi..nim ukonczyl zawiazanie mysli swej, cknelo go, cos ckliwego, ze w zasadzie to nikt tego nie przeczyta, a co wiecej, on nawet tego nie napisze. Nie wiedzial prawie nic o Pierwszych ludziach,a tych Drugich to se wymyslil...podlubal olowkiem w nosie i odrzucil go zniechecony.. i po chuj mi taki intelekt, pomyslal.. w koncie stala miotla i czekala cierpliwie, zawsze do niej wracal po chwilach uniesien umyslowych. Mial juz ponownie wziasc sie za przedpokoj gdy zapukal do drzwi ON. ON czasem przychodzil poopowiadac o tym, jak go z kolei panstwowych zwolnili za to, ze pociagu nie zatrzymal na czas kiedy stado krow wracajaych z pastwiska przechodzilo na tenczas,to ponoc byly jakies czempionki dajace 30 litrow mleka dziennie i to homogenizowanego od razu. Imal sie roznych zawodow od czasu tego,ale on naprawde kochal kolei, mial swoj kubek w strozowce zawsze pelen herbaty Szolszung, stadko kwiatow calorocznych obok torow wsrod oleju i smaru wykapanego podczas podstojow pociagowych, Rzepaki sie one zwaly i byly bardzo tluste w istocie.Pech chcial, ze zadzwonil w ten nieszczegolny czas telefon od przyjaciela, co to razem milion wygrac mieli, bo ON czytal na okraglo rozne madre ksiazki, naturalnie jak pociag nie jechal, a ze trasa byla na malo uczeszczanej nitce to i rzadko cos sie toczylo... Myslal zeby jakies wyksztalcenie srednie zrobic, miec mature i powazanie wsrod ludzi,ale ten wypadek z laciatymi wymionami calkiem go pogrzebal, stal sie nieslawny.. Bo to nie takie proste jakby sie wydawac moglo, owe czempionki byly specjalna odmiana, wymyslona dla doroslych z Hollywoodu co to mleczaki wciaz mieli na stale..i zeby im sie dobrze trzymaly musieli owo mleko pic..Krowki pasly sie w wodzie, znaczy sie w stawie, i jadly tamtejsze kapucyny zielone oraz salate przybrzezna, okrzykniete przez naukowcow cudem medycyny naturalnej XXI wieku..sam Dalajlama sie pojawil i medytowal cala noc wsrod tych kapucynow, a o swicie juz go nie bylo, zostawil jednakze siatke pelna krowek chinskich, pyszota, mowili ludzie pozniej...
Byl tez burmistrz Gminy Roztocze i Major Rozpukalski co to w czasie II Swiatowej walczyl w okolicy z efektem cieplarnianym i dziura ozonowa kalem szyszkowym, a takze robiac graffiti 'Ziemia dla Ziemian' na drzewach debowych,hasla byly mocne i odstraszaly obcych...
Jeżeli masz niepokojące przeczucie, że mógłbyś w nocy spać spokojnie, zajrzyj w chory świat powyższej opowieści... Drogi Autorze, mam pytanie: czy ona powstaje na bieżąco w tym zagnieżdżeniu w paroksyzmach jakiegoś straszliego szału twórczego, czy też jest jakaś straszna kraina, w której niczym leniwy potwór oczekuje ona na sygnal aby wypuścić swoje kolejne Piekielne Pierdnięcie?:)
OdpowiedzUsuń