niedziela, 6 września 2009

Dziennik Frustrata 1

Zmierzch nauki polskiej

Dziś wieczorem wpadł Piotrek. Ukradłam dla niego dwa wafle z Instytutu (w piątki zawsze dostajemy dodatkowo do lunchu wafle własnej roboty).
Rozmawiamy o naszych doktoratach.
To znaczy on mówi, że jego, niestety, nie da się napisać, a ja zawodzę:

Kurwa, bo ja nie rozumiem, rozumiesz, co to jest metoda, co to metodologia, co teoria a co analiza? I czy to nie to samo? I nie wiem, czy mam wszystko to stosować? Mam taką książkę … – i tu wyciągam moją tajną broń - podręcznik dla licealistów „Wprowadzenie do politologii” - ale tu nic nie jest napisane. (Piotrek przegląda go z miną profesjonalisty i chrząka na znak, że rozpoznaje niektóre z opisywanych tu definicji)

- I jakie są w ogóle teorie? Bo ja nie tyle znam, co słyszałam, o instytucjonalnej, ale mam przeczucie, że tych teorii może być więcej. (Piotr przyjmuje marsową minę na znak, że podziela moje niepokojące przeczucie). I może mogłabym zastosować jakąś inną, ale nie znając ich nazw, nawet nie mam jak sprawdzić ich w wikipedii.

Utknęłam. I będę chyba musiała jakąś książkę przeczytać
– podsumowuję ponuro. Piotrek kiwa głową współczująco.

Milczymy. Zapada zmierzch...





NIFU-STEP Institute o zmierzchu

2 komentarze:

  1. pozwól, że dołożę swoje frustracje naukowe:
    nie dostałam się na seminarium magisterskie, bianusława więc nie narzekaj nawet nie śmiej

    OdpowiedzUsuń
  2. Z trzech lat studiów doktoranckich udało mi się zaliczyc jeden rok - akurat ten, co to mnie w ogóle w polsce nie było - ignoruję fakt, że studia się skończyły, nic nie wyjaśniłam w sprawie ewentualnych, nie wiem, poprawek, powtórek, wznowień, chuj wie czego jeszcze... W dziekanacie byłam raz w życiu, nie składałam żadnego podania. Indeksu nie widziałam od 22 miesięcy... Ale poza tym wszystko pod kontrolą:) głowa do góry Małgomistrzyni - nie tu to tam, nie na seminarium, to do łopaty:))) albo, jak ja, do seminarium duchownego...

    OdpowiedzUsuń