Jego psychodeliczny przebój "Volshebnyj krolik" jest jedną z najdziwniejszych emanacji białoruskiej duszy - na skraju przełomu.
A to trzy Bialorusinki i jeden węgierski Żyd opętani króliczym rytmem:
atis matis animatis, atis matis amatis!
A to trzy Bialorusinki i jeden węgierski Żyd opętani króliczym rytmem:
Welcome to the club :)
OdpowiedzUsuń