wtorek, 30 marca 2010

Cerkwuszki, prawosławni święci. I ci inni też.

Cerkwuszki zawsze mnie urzekały. Z tymi swoimi prostodusznymi kopulkami. I mamrotliwym zaśpiewem brodatych popów.







Teraz planuję iść krok dalej:
- popełnić bluźnierstwo i stworzyć w domu prywatny ikonostas.
Będzie badziewny - bylejaki. Połyskiwać będzie pazlotkiem i skrzyć się cyrkonijkami.

Wypcham go szczelnie prawosławnymi Świętymi. Mikolajem Cudotworitielem i Moskiewską Matrionoszką, mateczką, która urodzila się już z zamkniętymi oczami. I wszystkim, co poproszą, zawsze pomoże.
I Jezusek będzie prawoslawny, ze smutnymi, sarnimi oczami.

I jakiś nawiedzony zakonnik. Wyklęty. Z szalonymi ustami. Też znajdzie miejsce w moim ikonostasie.

I Siostra Nadjeżda-Trucicieka. I Św. Rodion od Zbrodni i Kary. I czterdziestu zakonników-rozpustników. Wszystkich ich przygarnę. Rozgrzeszę.

Eh, chodźcie do mnie Wy wszyscy święci - i ci kaprawi - i ci przegięci:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz