Łosoś siłą rzeczy stał się podstawą mojej diety.
Rano herbata z łososiem, później zupa-krem z łososia, łosoś zapiekany, smażony, turlany i wynoszony pod niebiosa, potem tradycyjnie już, wafle z łososia, napój imbirowy z łososiem i kandzyzowane strzępki łososia po kolacji.
Po pewnym czasie narodziły się jednak wątpliwosci. Ile można zjeść łososia i pozostać sobą?
Od jakiej stężenia łososia w organizmie przestajemy już być człowiekiem? Gdzie jest ta cienka granica?
Wstaję rano, przeciągam się, biorę głęboki wdech. Moje skrzela w lustrze prezentują się okazale. Dzięki dobrej diecie mają zdrowy, krwistoczerowny odcień.
piątek, 19 czerwca 2009
Zawartość łososia w łososiu
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz