środa, 8 lipca 2009

Anty-Chrystus

Dziś dla równowagi o Szatanie .
A dokładniej o szatańskim filmie Larsa von Triera "Antichrist". Von Trier jak zwykle nie opierdala się z widzem i bez ceregieli doprowadza go do granic wytrzymałości. Część widowni zresztą nie wytrzymuje i opuszcza salę z podkulonym ogonem. Ja zostaję, bo im coś straszniejszego dzieje się na ekranie, tym bardziej się cieszę:)
Tym razem też się cieszę, ale pozostaję w napiętym półzwisie pomiędzy dwoma siedzeniami. Co chwilę zakrywam oczy. I jęczę. I to nawet nie chodzi o scenę w której bohaterka obcina sobie nożyczkami łechtaczkę, czy krwawą ejakulację Willema Dafoe. Chodzi o to, że generalnie jest strasznie. Jest przerażająco.
Zło jest czyste i oczywiste. Nie wymaga wytłumaczenia. Bo to ono jest podstawą świata u von Triera.

Natura jest świątynią Szatana.
(cyt. z "Antichrist")


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz