Powiedzieli mi, że robię za dużo zdjęć, że robię je bezsensu, kompulsywnie i bezrefleksyje. I potem nie chę ich usuwać, a każde waży 10 mega i już unieruchomilam nimi komputer i dwa dyski. A moja seria "kaczki" jest tego koronnym przykladem (tysiąc zdjęć małego stadka kaczek robionych w czasie przerw lunchowych w parku koło mojego instytutu).
I zabrali aparat.
A tu jesień w Oslo w pełnym rozkwicie i aż sie prosi seria epicka - liście.
Zrozumcie - oddajcie aparat!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz