czwartek, 26 listopada 2009

Cała Prawda o Norwegii (II)

Na klasztornej lodówce

Życie w Dolinie Muminków

Nieznając norweskiego siedzę sobie wśród muminków - w instytucie, na siłowni, w klubie - i słucham ich radosnego gaworzenia.

Jakaż to ulga dla ducha - nie rozumieć nic.

W tych obcych, chropowaty dzwiękach, życie staje się mimowolną medytacją.

Nawet wizyta w sklepie staje sie mocno mistycznym przeżyciem. Rytuałem kończącym się zawsze "jdokrtjnaldldjf....pusse". Odpowiadam zawsze więc w uniesieniu - "yes, pusse, pusse, please".

I dostaję torebkę. I wtedy mówię moją drugą rytualną kwestię: "takk".

Takk - nie jest przypadkowo jednym słowem jakiego tu się nauczyłam. Generalnie za wszystko tutaj dziękuję. Za mój microcosmos w Oslo. Za muminkowych Norwegów. Za klasztor. Za instytut. Za tych kilka osób, które stały mi się przez chwilę bliskie. Za życie prowadzone jako medytację. Za wielkie niebo. Za Porto. I nawet za te chwile potknięcia - też dziękuję.

Tusen Takk




Ten uroczy kolaż, symbolizujacy pierwsze trzy miesiące mojego pobytu w Oslo wykonala wschodząca gwiazda ludowych sztuk plastycznych - Marta Pudelko:) Jak widzicie jego elementem jest też wafel. Marta (towarzyszyły jej w tym inne, mało odpowiedzialne, osoby) znalazla dla wafla także dodatkowe zastosowanie. Zastosowanie to łączy się z absolutnie wyjątkową fizyczną przyjemnością. Jaką?
Chętnie bym powiedziała, ale naprawdę nie wypada:)

4 komentarze:

  1. A Panienka rzeczy do nauki języka dostała i co wraca z jednym nauczonym takk??? no brawo Pani Redaktor :)

    OdpowiedzUsuń
  2. SZTUKMISTRZ Z LUBLINA28 listopada 2009 05:38

    a fiordy jedzą z ręki?

    OdpowiedzUsuń
  3. jeżeli przemawia się do nich łagodnie i nie wykonuje gwałtownych ruchów

    OdpowiedzUsuń