

Toshi 2008
Przyjaźń z Japończykiem to przedziwna sprawa. Z Toshim znamy się od 6 lat. Razem explorowaliśmy Berlin - trzykrotnie. Razem przedzieraliśmy się, przez przedziwne, nowe obszary, w sensie, przepraszam za słowo, bardziej egzystencjalnym. Odwiedził mnie też w Polsce.
A kiedyś to mu nawet ukradłam spodnie.
Tzn. zostawił je u mnie, ale tak mi się spodobały, że postanowiłam mu ich nigdy nie oddać...
Teraz spotykam go tu, w Tokyo. Patrzę na niego i wciąż nie mogę się nadziwić...
Co mu to Tokyo zrobiło?
?
Gdzie jest moje małe, śliczne, niedookreślone, szalejące po berlińskich dark-roomach?
Gdzie jest uciekinier z pojebanej krainy odjazdów korporacyjych?
Dzieląca nas, gigantyczna różnica kulturowa zaczyna mi pierwszy raz przeszkadzać.
Toshi, fuck, co się dzieje?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz