piątek, 23 października 2009

Dlaczego kocham Azję? (I)









Zrobiliśmy to razem z Marcinem. Zjedlimy po dwa skorpiony, dwa wróble, jednym koniku morskim, szarańczy, larwie jedwabnika oraz dużą, poćwiartowaną ropuchę w sosie warzywnym.


Nie pytajcie dlaczego.



5 komentarzy:

  1. Bianuszko, i ja sie z Toba calowalam???Jestes szalona!

    OdpowiedzUsuń
  2. wszystko wygląda pysznie, ale co było najsmaczniejsze?

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie konik morski - z lekką nutą rodzynkową.

    Larwy były nieco mdłe, skorpiony, hmm... z wypustkami, ropucha - pełna malutkich, uciążliwych kosteczek. Dżdżownice...ciągnące. A wróbelki...mało satysfakcjonujące gabarytowo.

    nie to, że narzekam...:)

    OdpowiedzUsuń
  4. konik morski - kojarzy mnie się z frutti di marre - może dlatego był naj...

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja się tak wysilam robiąc mini kanpeczki:)
    Wykopie na Twój przyjazd robali i ponadziewam na wykałaczki:) Taniej wyjdzie:)

    OdpowiedzUsuń